Posted by: onajakja on: listopad 6, 2008
Większość korzystających z Internetu zapewne trafiło też na Allegro i ma różne doświadczenia związane z dokonywaniem zakupów za pośrednictwem tego portalu. Osobiście preferuję sklepy internetowe – można za jednym zamachem zrobić większe sprawunki, wygodniej jest zapłacić – bez idiotycznego przeklejania numeru rachunku, danych odbiorcy itp.
Ale nie tylko upierdliwe procedury denerwują mnie w Allegro. Drażni mnie również to, że większość sprzedawców to analfabeci. Błędy ortograficzne, gramatyczne, interpunkcyjne w treści aukcji i e-maili automatycznie wysyłanych do klienta po wygranej licytacji wybitnie mi nie odpowiadają. Regulaminy sklepów internetowych też nie grzeszą poprawną polszczyzną, ale przynajmniej mniej w nich tekstów pisanych wersalikami i rzadko zdarza się, aby straszyły kilkudziesięcioma wykrzyknikami…
Ta maniera zresztą wkurza mnie również w pracy. Nie wiem, czemu dyrektor, wysyłając e-mail ze słowem “pilne” w temacie, uważa, że należy to podkreślić trzema albo czterema wykrzyknikami. Sądzi, że jeśli nie “pokrzyczy”, to podwładni go oleją? Lubuje się w atmosferze paniki? Zawsze wydawało mi się, że polecenia przełożonego wykonuje się tak szybko, jak to możliwe, a zaznaczenie, że rzecz jest pilna, ostatecznie określa kwestię priorytetów. (Dodam, że takich niecierpiących zwłoki spraw zwykle nie ma więcej niż jedna na tydzień, więc nie trzeba liczyć wykrzykników, żeby wiedzieć, która jest pilniejsza).
Wracając jednak do Allegro. Nie zostałam oszukana – zawsze towar, za który zapłaciłam, docierał do mnie w akceptowalnym terminie. Jednak więcej niż raz okres oczekiwania był dłuższy niż zapowiadany w opisie aukcji, a nawet niż ten, który uzgodniłam w wymianie e-maili po wygranej licytacji. Dodam, że we wszystkich takich przypadkach opłaciłam przesyłkę kurierską, więc nie można zrzucić winy na Pocztę Polską. Opóźnienia nie były na tyle duże, żebym mogła z czystym sumieniem wystawić komentarz negatywny, ale dając tzw. pozytywa, też odczuwałam dyskomfort. Bo niby wszystko się dobrze skończyło, ale są sytuacje, kiedy czas dostarczenia przesyłki jest kluczowy. A czasem można poczekać dłużej, jeśli tylko cena dobra. Wydaje mi się, że system oceniania kupujących i sprzedających na Allegro jest zbyt toporny. Chciałabym móc oddzielnie określić, czy mam zastrzeżenia do towaru, kultury i rzeczowości kontaktu ze sprzedającym i wreszcie czasu dostarczenia przesyłki. Choćby tak, jak to jest w opineo.
Podobnie z ocenianiem kupujących – szybkość dokonania przelewu i kultura osobista. A nie pozytyw za pozytyw, negatyw za negatyw. Oczywiście, nie da się w ten sposób wyeliminować tzw. odwetowców, ale np. ocena za szybkość wpłaty (pewnie kluczowa dla wielu sprzedających) mogłaby być generowana automatycznie przez system, jeśli ktoś zdecydowałby się skorzystać z opcji “Płatności Allegro”.
Może powinnam wysłać tę notkę do Allegro…
Najnowsze komentarze