29+

Upadki i wzloty

Posted by: onajakja on: wrzesień 1, 2008

Niedawno na moment wróciłam do Kazika Na Żywo: Porozumienie ponad podziałami i Na żywo, ale w studiu. Lata 1994-1995. Wszyscy się wtedy tym zachwycaliśmy. Teraz – mówiąc bez zbędnej emfazy – nie da się tego słuchać. Te albumy są naprawdę żenująco kiepskie – zarówno muzycznie, jak i tekstowo.

Kilkanaście lat… Gusta mogą się zmienić, stylistyka się zmienia, więc nic dziwnego, że coś przestaje się podobać. Z tym że ja lubię stare kawałki, lubię ich słuchać, nawet jeśli już nie zachwycają. Często zresztą wzbudzają znacznie większą paletę odczuć niż dawniej – bo dochodzą wspomnienia, tęsknota za tym, co było. Dziś właśnie po raz kolejny wróciłam do płyty Kur P.O.L.O.V.I.R.U.S. Tutaj obyło się bez niemiłych zaskoczeń – choć z bardzo podobnego okresu, co przywołane płyty Kazika, wciąż słucham tego z przyjemnością.

Może dlatego, że Kury są o wiele bardziej autentyczne, nawet jeśli to tylko autentyczny zgryw. A Kazik z tą swoją pseudointeligencką publicznością, podniecającą się byle bluzgiem znacznie bardziej niż dresy, które obśmiewa i których się boi. Właśnie dlatego nigdy nie lubiłam fanów Kultu (podobnie zresztą jak miłośników Świetlickiego – równie fałszywa poza) – cieniasów, którzy odreagowują swoją słabość. Tak jakby fakt, że są słabsi fizycznie od karka, miał dowodzić automatycznie ich inteligencji.

Podobnie niemiłe mi są żarty z tych laseczek z solarium. Panny są tandetne, ale co z tego? Czy komuś to przeszkadza, że odkrywają swoje płaskie brzuszki i mają paznokcie dłuższe niż niejeden fiut? Zastanawiam się często, jaka jest różnica między nimi a moimi koleżankami, które rozmawiają non stop o wyprzedażach w Zarze czy Mango… Może jedynie taka, że te “lachony” są mniej obłudne.

Dodaj komentarz